Partia i Klasa
Indeks: Kwestia Związków Zawodowych, Centralizm Organiczny
Kategorie: Party Doctrine, Party Theses, Social Democracy
Ten artykuł został opublikowany w:
Dostępne tłumaczenia:
- Niemiecki: Partei und Klasse
- Grecki: ΚΟΜΜΑ ΚΑΙ ΤΑΞΗ
- Angielski: Party and Class
- Hiszpański: Partido y Clase
- Francuski: Parti et classe
- Włoski: Partito e Classe
- Polski: Partia i Klasa
- Portugalski: Partido e Classe
- Rumuński: Partidul și Clasa
- Rosyjski: Партия и класс
- Szwedzki: Parti och klass
- Turecki: Parti ve Sınıf
„Tezy o roli partii komunistycznej w rewolucji proletariackiej” zatwierdzone przez II Kongres Międzynarodówki Komunistycznej są głęboko zakorzenione w doktrynie marksistowskiej. Tezy te przyjmują za punkt wyjścia definicję relacji między partią a klasą i ustalają, że partia klasowa może zawierać w swoich szeregach tylko część samej klasy, nigdy całość, a być może nawet nie większość.
Ta oczywista prawda byłaby lepiej podkreślona, gdyby zwrócono uwagę na to, że nie można nawet mówić o klasie, dopóki nie powstanie mniejszość tej klasy, która ma tendencję do organizowania się w partię polityczną.
Czym w istocie jest klasa społeczna według naszej metody krytycznej? Czy możemy ją rozpoznać za pomocą czysto obiektywnego zewnętrznego uznania wspólnych warunków ekonomicznych i społecznych dużej liczby jednostek oraz ich analogicznych pozycji w stosunku do procesu produkcyjnego? To by nie wystarczyło. Nasza metoda nie sprowadza się do zwykłego opisu struktury społecznej istniejącej w danym momencie, ani też nie ogranicza się do wyznaczenia abstrakcyjnej linii dzielącej wszystkie jednostki tworzące społeczeństwo na dwie grupy, jak to ma miejsce w scholastycznych klasyfikacjach naturalistów. Krytyka marksistowska widzi społeczeństwo ludzkie w jego ruchu, w jego rozwoju w czasie; stosuje kryterium zasadniczo historyczne i dialektyczne, to znaczy bada związek zdarzeń w ich wzajemnym oddziaływaniu.
Zamiast robić zdjęcie społeczeństwa w danym momencie (jak stara metoda metafizyczna), a następnie badać je w celu wyodrębnienia różnych kategorii, do których należy zaklasyfikować tworzące je jednostki, metoda dialektyczna postrzega historię jako film rozwijający swoje kolejne sceny; klasy należy szukać i wyróżniać w głównych cechach tego ruchu.
Stosując pierwszą metodę, bylibyśmy obiektem tysiąca sprzeciwów ze strony czystych statystyków i demografów (ludzi krótkowzrocznych, jeśli tacy kiedykolwiek istnieli), którzy ponownie przeanalizowaliby nasze podziały i zauważyliby, że nie ma dwóch klas, ani nawet trzech czy czterech, ale że może być dziesięć, sto lub nawet tysiąc klas oddzielonych kolejnymi gradacjami i nieokreślonymi strefami przejściowymi. W drugiej metodzie używamy jednak zupełnie innych kryteriów, aby wyodrębnić bohatera tragedii historycznej, klasę, i aby określić jej cechy, jej działania i jej cele, które konkretyzują się w wyraźnie jednolite cechy wśród mnóstwa zmieniających się faktów; tymczasem biedny fotograf- statystyk rejestruje je jedynie jako zimny szereg pozbawionych życia danych.
Dlatego też, aby stwierdzić, że jakaś klasa istnieje i działa w danym momencie historii, nie wystarczy wiedzieć na przykład, ilu kupców było w Paryżu za czasów Ludwika XIV, albo ilu angielskich właścicieli ziemskich w XVIII wieku, albo ilu robotników w belgijskim przemyśle wytwórczym na początku XIX wieku. Zamiast tego będziemy musieli poddać naszemu logicznemu badaniu cały okres historyczny; będziemy musieli wyodrębnić ruch społeczny, a więc i polityczny, który szuka swojej drogi poprzez wzloty i upadki, błędy i sukcesy, cały czas oczywiście trzymając się zbioru interesów warstwy ludzi, którzy zostali postawieni w określonej sytuacji przez sposób produkcji i jego rozwój.
Taką metodą analizy posłużył się Fryderyk Engels w jednym ze swoich pierwszych klasycznych esejów, w którym zaczerpnął wyjaśnienie serii ruchów politycznych z historii angielskiej klasy robotniczej i w ten sposób wykazał istnienie walki klas.
Ta dialektyczna koncepcja klasy pozwala nam przezwyciężyć blade zastrzeżenia statystyka. Nie ma on już prawa postrzegać przeciwstawnych klas jako wyraźnie podzielonych na scenie historii, tak jak różne grupy chóralne na scenie teatralnej. Nie może on obalić naszych wniosków, argumentując, że w strefie kontaktu istnieją nieokreślone warstwy, przez które następuje osmoza jednostek, ponieważ fakt ten nie zmienia historycznej fizjonomii klas stojących naprzeciw siebie.
Powinniśmy postrzegać pojęcie klasy jako dynamiczne, a nie statyczne. Kiedy wykrywamy tendencję społeczną, czy ruch zorientowany na dany cel, klasa istnieje w prawdziwym tego słowa znaczeniu; ponieważ wtedy musi również istnieć partia klasowa, w sposób materialny, jeśli jeszcze nie formalny. Żywa partia idzie w parze z żywą doktryną i metodą działania. Partia jest szkołą myśli politycznej i w konsekwencji organizacją walki. Pierwsza jest czynnikiem świadomości, druga woli, a ściślej dążenia do celu ostatecznego.
Bez tych dwóch cech nie spełniamy jeszcze definicji klasy. Powtarzamy, zimny rejestrator faktów może wykryć pewne podobieństwa w warunkach życia warstw dużych czy małych, ale nie pozostawi swego śladu na rozwoju historycznym.
Tylko w partii klasowej znajdujemy te dwie cechy skondensowane i skonkretyzowane. Klasa tworzy się w miarę rozwoju pewnych warunków i stosunków wywołanych utrwaleniem nowych systemów produkcji – na przykład powstaniem wielkich zmechanizowanych fabryk zatrudniających i szkolących dużą siłę roboczą; w ten sam sposób interesy takiej zbiorowości zaczynają się stopniowo materializować w bardziej precyzyjną świadomość, która zaczyna się kształtować w małych grupach tej zbiorowości. Kiedy masa zostaje rzucona do działania, tylko te pierwsze grupy mogą przewidzieć ostateczny koniec i to one wspierają i prowadzą resztę.
Odnosząc się do współczesnej klasy proletariackiej, musimy pojmować ten proces nie w odniesieniu do kategorii branżowej, lecz do klasy jako całości. Można sobie wtedy uświadomić, jak stopniowo pojawia się bardziej precyzyjna świadomość tożsamości interesów; świadomość ta wynika jednak z takiej złożoności doświadczeń i idei, że można ją znaleźć tylko w ograniczonych grupach złożonych z elementów wybranych z każdej kategorii. W istocie tylko zaawansowana mniejszość może mieć jasną wizję działania zbiorowego, skierowanego na ogólne cele, które dotyczą całej klasy i którego sednem jest projekt zmiany całego ustroju społecznego.
Te grupy, te mniejszości, to nic innego jak partia. Kiedy jej tworzenie (które oczywiście nigdy nie przebiega bez aresztowań, kryzysów i konfliktów wewnętrznych) osiągnie pewien etap, wtedy możemy powiedzieć, że mamy klasę w działaniu. Chociaż partia obejmuje tylko część klasy, to jednak tylko partia nadaje jej jedność działania i ruchu, ponieważ łączy te elementy, które pokonując ograniczenia wynikające z lokalizacji i kategorii zawodowej, są wrażliwe na klasę i ją reprezentują.
To rzuca światło na znaczenie tego podstawowego faktu: partia jest tylko częścią klasy. Ten, kto rozważa statyczny i abstrakcyjny obraz społeczeństwa i widzi klasę jako strefę z niewielkim jądrem, jakim jest w niej partia, może łatwo dojść do następującego wniosku: skoro cała część klasy pozostająca poza partią stanowi prawie zawsze większość, to może mieć większą wagę i większą słuszność. Jeśli jednak tylko przypomnimy sobie, że pozostałe jednostki, składające się na wielkie masy, nie mają ani świadomości klasowej, ani woli klasowej i żyją tylko dla siebie, swojego zawodu, swojej wioski lub swojego narodu, to zrozumiemy, że aby zapewnić działanie klasy jako całości w ruchu historycznym, trzeba mieć organ, który ją inspiruje, jednoczy i prowadzi – krótko mówiąc, który nią kieruje; zrozumiemy, że partia jest w istocie tym żywotnym jądrem, bez którego nie byłoby powodu uważać pozostałych mas za mobilizację sił.
Klasa zakłada partię, ponieważ aby istnieć i działać w historii, musi mieć zarówno krytyczną doktrynę historii, jak i historyczny cel.
Jedyną prawdziwie rewolucyjną koncepcją działania klasy jest ta, która przekazuje jej przywództwo partii. Analizy doktrynalne, wraz z nagromadzeniem doświadczeń historycznych, pozwalają nam łatwo zredukować każdą tendencję, która neguje konieczność i dominację funkcji partii, do poziomu ideologii drobnomieszczańskiej i antyrewolucyjnej. Jeśli negacja ta opiera się na demokratycznym punkcie widzenia, musi zostać poddana tej samej krytyce, którą marksizm wykorzystuje do obalenia ulubionych twierdzeń burżuazyjnego liberalizmu.
Wystarczy przypomnieć, że jeśli świadomość istot ludzkich jest wynikiem, a nie przyczyną cech otoczenia, w którym zmuszone są żyć i działać, to z reguły wyzyskiwani, głodzeni i niedożywiani nigdy nie będą w stanie przekonać się o konieczności obalenia dobrze odżywionego sytego wyzyskiwacza obładowanego wszelkimi zasobami i możliwościami. To może być tylko wyjątek. Burżuazyjna demokracja wyborcza szuka konsultacji z masami, bo wie, że odpowiedź większości zawsze będzie korzystna dla klasy uprzywilejowanej i chętnie przekaże jej prawo do rządzenia i utrwalania wyzysku.
To nie dodanie lub odjęcie niewielkiej mniejszości burżuazyjnych wyborców zmieni te relacje. Burżuazja rządzi większością nie tylko wszystkich obywateli, ale i robotników wziętych samodzielnie.
Dlatego też, gdyby partia wezwała całą masę proletariacką do osądzenia działań i inicjatyw, za które odpowiada tylko ona, związałaby się z werdyktem, który prawie na pewno byłby korzystny dla burżuazji. Werdykt ten byłby zawsze mniej oświecony, mniej zaawansowany, mniej rewolucyjny, a przede wszystkim mniej podyktowany świadomością naprawdę zbiorowego interesu robotników i ostatecznego wyniku walki rewolucyjnej, niż rada płynąca z szeregów wyłącznie zorganizowanej partii.
Pojęcie prawa proletariatu do kierowania własną akcją klasową jest tylko abstrakcją pozbawioną jakiegokolwiek marksistowskiego sensu. Kryje ona w sobie chęć doprowadzenia do powiększenia się partii rewolucyjnej przez włączenie do niej warstw mniej dojrzałych, gdyż w miarę jak to stopniowo następuje, wynikające z tego decyzje coraz bardziej zbliżają się do koncepcji burżuazyjnych i konserwatywnych.
Gdybyśmy szukali dowodów nie tylko poprzez teoretyczne dociekania, ale także w doświadczeniach, jakie dała nam historia, nasze żniwo byłoby obfite. Pamiętajmy, że typowym burżuazyjnym frazesem jest przeciwstawianie dobrego „zdrowego rozsądku” mas „złu” „mniejszości agitatorów”, udawanie najbardziej przychylnego nastawienia do robotników, przy jednoczesnej najżywotniejszej nienawiści do partii, która jest jedynym środkiem, jaki mają robotnicy, by uderzyć w interesy wyzyskiwaczy. Prawicowe nurty ruchu robotniczego, szkoła socjaldemokratyczna, której reakcyjne poglądy zostały jasno wykazane przez historię, stale przeciwstawiają masy partii i udają, że są w stanie znaleźć wolę klasy przez konsultacje na skalę szerszą niż ograniczone granice partii. Kiedy nie mogą rozszerzyć partii poza wszystkie granice doktryny i dyscypliny w działaniu, próbują ustalić, że jej głównymi organami nie mogą być te, które zostały wyznaczone przez ograniczoną liczbę wojujących członków, ale muszą być te, które zostały wyznaczone do obowiązków parlamentarnych przez większe ciało – w rzeczywistości grupy parlamentarne zawsze należą do skrajnej prawicy partii, z których się wywodzą.
Degeneracja partii socjaldemokratycznych II Międzynarodówki i fakt, że stały się one najwyraźniej mniej rewolucyjne od niezorganizowanych mas, wynikają z tego, że stopniowo traciły swój specyficzny partyjny charakter właśnie poprzez praktyki robotnicze i „pracownicze”. To znaczy, nie działały już jako awangarda poprzedzająca klasę, ale jako jej mechaniczny wyraz w systemie wyborczym i korporacyjnym, w którym równe znaczenie i wpływy przyznaje się warstwom najmniej świadomym i najbardziej zależnym od egoistycznych roszczeń samej klasy proletariackiej. Jako reakcja na tę epidemię, jeszcze przed wojną, rozwinęła się tendencja, szczególnie we Włoszech, opowiadająca się za wewnętrzną dyscypliną partyjną, odrzucaniem nowych rekrutów, którzy nie byli jeszcze przyspawani do naszej rewolucyjnej doktryny, sprzeciwiająca się autonomii grup parlamentarnych i organów lokalnych, zalecająca oczyszczenie partii z jej fałszywych elementów. Metoda ta okazała się prawdziwym antidotum na reformizm i stanowi podstawę doktryny i praktyki Trzeciej Międzynarodówki, która przywiązuje pierwszorzędną wagę do roli partii – czyli scentralizowanej, zdyscyplinowanej partii o jasnej orientacji w problemach zasad i taktyki. Ta sama Trzecia Międzynarodówka oceniała, że „upadek partii socjaldemokratycznych Drugiej Międzynarodówki nie był bynajmniej upadkiem partii proletariackich w ogóle”, ale – jeśli można tak powiedzieć – klęską organizmów, które zapomniały, że są partiami, bo przestały nimi być.
Istnieje też inna kategoria zastrzeżeń wobec komunistycznej koncepcji roli partii. Zastrzeżenia te związane są z inną formą krytyczno-taktycznej reakcji na wynaturzenia reformistyczne: należą one do szkoły syndykalistycznej, która widzi klasę w ekonomicznych związkach zawodowych i udaje, że są to organy zdolne do prowadzenia klasy w rewolucji. Po klasycznym okresie syndykalizmu francuskiego, włoskiego i amerykańskiego, te pozornie lewicowe zastrzeżenia znalazły nowe sformułowania w tendencjach znajdujących się na marginesie Trzeciej Międzynarodówki. Te również można łatwo zredukować do ideologii pół-burżuazyjnych poprzez krytykę ich zasad, jak również poprzez uznanie historycznych rezultatów, do których doprowadziły.
Tendencje te chciałyby uznać klasę w ramach własnej organizacji – z pewnością charakterystycznej i najważniejszej – czyli związków rzemieślniczych lub zawodowych, które powstają przed partią polityczną, gromadzą znacznie większe masy i dlatego lepiej odpowiadają całej klasie robotniczej. Z abstrakcyjnego punktu widzenia wybór takiego kryterium ujawnia jednak nieświadomy szacunek dla tego samego demokratycznego kłamstwa, na którym burżuazja opiera się, by zapewnić sobie władzę za pomocą zaproszenia większości ludu do wyboru rządu. Z innych teoretycznych punktów widzenia taka metoda spotyka się z burżuazyjnymi koncepcjami, gdy powierza związkom zawodowym organizację nowego społeczeństwa i domaga się autonomii i decentralizacji funkcji produkcyjnych, tak jak czynią to reakcyjni ekonomiści. Naszym obecnym celem nie jest jednak sporządzenie pełnej analizy krytycznej doktryn syndykalistycznych. Wystarczy zauważyć, biorąc pod uwagę wynik doświadczenia historycznego, że skrajnie prawicowi członkowie ruchu proletariackiego zawsze opowiadali się za tym samym punktem widzenia, to znaczy za reprezentacją klasy robotniczej przez związki zawodowe; w istocie wiedzą oni, że czyniąc to, zmiękczają i umniejszają charakter ruchu, z prostych powodów, o których już wspomnieliśmy. Dziś sama burżuazja wykazuje sympatię i skłonność, bynajmniej nie nielogiczną, do uzwiązkowienia klasy robotniczej; w istocie bardziej inteligentne odłamy burżuazji chętnie zgodziłyby się na reformę aparatu państwowego i przedstawicielskiego, by dać większe miejsce „apolitycznym” związkom zawodowym, a nawet ich roszczeniom do sprawowania kontroli nad systemem produkcji. Burżuazja uważa, że tak długo, jak działania proletariatu mogą być ograniczone do bezpośrednich żądań ekonomicznych, które są podnoszone przez zawód, pomaga to zabezpieczyć status- quo i uniknąć tworzenia niebezpiecznej świadomości „politycznej” – to znaczy jedynej świadomości, która jest rewolucyjna, ponieważ celuje w czuły punkt wroga, czyli w posiadanie władzy.
Dawni i obecni syndykaliści byli jednak zawsze świadomi faktu, że większość związków zawodowych jest kontrolowana przez elementy prawicowe i że dyktatura drobnomieszczańskich przywódców nad masami opiera się na biurokracji związkowej nawet bardziej niż na mechanizmie wyborczym pseudo- partii socjaldemokratycznych. Dlatego syndykaliści, wraz z bardzo licznymi elementami, które działały jedynie na zasadzie reakcji na praktykę reformistyczną, poświęcili się studiowaniu nowych form organizacji związkowej i tworzyli nowe związki zawodowe niezależne od tradycyjnych. Taki sposób postępowania był teoretycznie błędny, ponieważ nie wykraczał poza podstawowe kryterium organizacji ekonomicznej: to znaczy automatyczne przyjmowanie wszystkich tych, którzy znajdują się w danych warunkach dzięki roli, jaką odgrywają w produkcji, bez żądania specjalnych przekonań politycznych czy specjalnych przyrzeczeń działania, które mogą wymagać nawet poświęcenia życia. Ponadto, szukając „producenta” nie mogła ona wyjść poza granice „profesji”, podczas gdy partia klasowa, rozpatrując „proletariusza” w szerokim zakresie jego warunków i działań, jest w stanie sama obudzić rewolucyjnego ducha klasy. Dlatego ten środek zaradczy, który był błędny teoretycznie, okazał się również nieskuteczny w rzeczywistości.
Mimo wszystko takich recept poszukuje się nieustannie i dziś. Całkowicie błędna interpretacja determinizmu marksistowskiego i ograniczone pojęcie o roli, jaką odgrywają fakty świadomości i woli w kształtowaniu się, pod pierwotnym wpływem czynników ekonomicznych, sił rewolucyjnych, skłaniają wielką liczbę ludzi do poszukiwania „mechanicznego” systemu organizacji, który niemal automatycznie organizowałby masy zgodnie z udziałem każdej jednostki w produkcji; według tych złudzeń takie urządzenie samo w sobie wystarczyłoby do tego, by masa była gotowa do pójścia w kierunku rewolucji z maksymalną rewolucyjną skutecznością. W ten sposób pojawia się ponownie złudne rozwiązanie, polegające na myśleniu, że codzienne zaspokajanie potrzeb ekonomicznych można pogodzić z ostatecznym rezultatem obalenia ustroju społecznego, opierając się na formie organizacyjnej, która rozwiązuje starą antytezę między ograniczonymi i stopniowymi podbojami a maksymalnym programem rewolucyjnym. Ale – jak słusznie powiedziano w jednej z uchwał większości Komunistycznej Partii Niemiec w czasie, gdy te kwestie (które później sprowokowały secesję KAPD) były w Niemczech szczególnie ostre – rewolucja nie jest kwestią formy organizacyjnej.
Rewolucja wymaga uporządkowania aktywnych i pozytywnych sił, związanych jedną doktryną i jednym ostatecznym celem (…) Klasa wyrusza z bezpośredniej jednorodności warunków ekonomicznych, które wydają nam się głównym motorem tendencji do wyjścia poza obecny sposób produkcji i jego zniszczenia. Ale aby podjąć to wielkie zadanie, klasa musi mieć własną myśl, własną metodę krytyczną, własną wolę nagiętą do osiągnięcia celów określonych przez badania i krytykę, własną organizację walki, która z najwyższą skutecznością ukierunkowuje i wykorzystuje każdy wysiłek i poświęcenie. Tym wszystkim jest Partia.