Tezy dotyczące Historycznego Zadania, Działania, jak i Struktury Światowej Partii Komunistycznej, Zgodnie ze Stanowiskiem Stanowiącym Historyczne Dziedzictwo Komunistycznej Lewicy od Ponad Pół Wieku („Tezy Neapolitańskie”)
Indeks: Centralizm Organiczny
Kategorie: Organic Centralism, Party Theses, Union Question
Ten artykuł został opublikowany w:
Dostępne tłumaczenia:
- Niemiecki: Thesen zur historischen Aufgabe, Aktion und Struktur der kommunistische Weltpartei, gemäss den Positionen, die seit über einem halben Jahrhundert das historische vermögen der kommunistischen Linken bilden
- Angielski: Theses on the Historical Task, Action, and Structure of the World Communist Party, According to the Positions Forming the Historical Patrimony of the Communist Left for More Than Half a Century ("Naples Theses")
- Hiszpański: Tesis sobre la tarea histórica, la acción, y la estructura del partido comunista mundial, según las posiciones que desde hace más de medio siglo forman el patrimonio histórico de la Izquierda Comunista
- Francuski: Thèses sur la tâche historique l’action et la structure du parti communiste mondial selon les positions qui constituent depuis plus d’un demi-siècle le patrimoine historique de la Gauche Communiste
- Włoski: Tesi sul compito storico, l'azione e la struttura del partito comunista mondiale, secondo le posizioni che da oltre mezzo secolo formano il patrimonio della Sinistra Comunista ("Tesi di Napoli")
- Polski: Tezy dotyczące Historycznego Zadania, Działania, jak i Struktury Światowej Partii Komunistycznej, Zgodnie ze Stanowiskiem Stanowiącym Historyczne Dziedzictwo Komunistycznej Lewicy od Ponad Pół Wieku („Tezy Neapolitańskie”)
- Portugalski: Teses sobre o dever histórico, a ação e a estrutura do Partido Comunista mundial, de acordo com as posições que durante mais de meio século formam a herança históric da Esquerda Comunista
- Rumuński: Tezele privind Sarcina Istorică, Acțiunea și Structura Partidului Comunist Mondial, Conform Pozițiilor care Constituie Patrimoniul Stângii Comuniste de Peste Jumătate de Secol („Tezele de la Napoli”)
- Rosyjski: Тезисы об исторической задаче, деятельности и структуре всемирной коммунистической партии, в соответствии с позициями, которые составляли наследие левого коммунизма на протяжении более полувека ("Неапольские Тезисы")
- Turecki: Dünya Komünist Partisi’nin Tarihsel Görevi, Eylemi ve Yapısı Üzerine Tezler
1. Kwestie, które historycznie były formułowane w odniesieniu do ideologii i doktryny partii, jej działań w różnych sytuacjach historycznych, a zatem do jej programu, taktyki i struktury organizacyjnej, należy traktować jako jedną całość; w związku z tym w trakcie walki Lewicy były one kilkakrotnie porządkowane i formułowane bez wprowadzania zmian. Prasa partyjna będzie zobowiązana do reprodukcji tekstów; na razie wystarczy przypomnieć niektóre z nich, te stanowiące fundament naszej doktryny:
(a) Kompletne tezy Abstynenckiej Frakcji Komunistycznej WPS, 1919 r.;
(b) Tezy Rzymskie, tj. z II Kongresu WPK, Marzec 1922 r.;
(c) Stanowiska zajęte przez Komunistyczną Lewicę na Międzynarodowych Kongresach w 1922 i 1924 r. oraz w PEMK w 1926 r.;
(d) Tezy Lewicy na Nielegalnej Konferencji WPK, Maj 1924 r.;
(e) Tezy przedstawione przez Lewicę na III Kongresie WPK, Lyon 1926 r.
2. W powyższym tekście oraz w wielu innych, które zostaną wykorzystane i które zostaną ujęte, w doskonałej ciągłości stanowisk, do tomów „Historii Komunistycznej Lewicy”, nieustannie potwierdzane są pewne wcześniejsze wyniki, uważane za dziedzictwo rewolucyjnego Marksizmu; to właśnie tam znajdują się jego klasyczne i programowe teksty, takie jak Manifest Partii Komunistycznej jak i Statuty I Międzynarodówki z 1864 r.
Podstawowe założenia programowe I oraz II Kongresu III Międzynarodówki, założonej w 1919 r., zostały potwierdzone jako słuszne, podobnie jak wcześniejsze i fundamentalne tezy Lenina dotyczące wojny imperialistycznej i rewolucji rosyjskiej. Jednocześnie Lewica, zajmując jasne stanowisko, ma w swoim dziedzictwie historyczne i programowe rozwiązania, które wywodzą się z rezultatu wielkich kryzysów, przed którymi stanął ruch proletariacki; w nich zawarta jest teoria kontrrewolucji i doktryna walki przeciwko nieustannie odradzającym się zagrożeniem oportunistycznym.
Wśród tych fundamentów historii, związanych zarówno z solidnymi podstawami teoretycznymi, jak i wielkimi walkami mas, można wymienić na przykład:
(a) Pożądane przez Marksa wyeliminowanie drobnomieszczańskich i anarchistycznych nurtów, które zagrażały podstawowym zasadom centralizacji i dyscypliny w centrum organizacji, oraz potępienie szkodliwych koncepcji autonomii lokalnych sekcji i federalizmu wśród sekcji światowej partii; w takich odstępstwach leży przyczyna haniebnej ruiny II Międzynarodówki, założonej w 1889 r. i rozbitej podczas wojny w 1914 r.
(b) Ocena chwalebnego doświadczenia Komuny Paryskiej, zawarta w tekstach napisanych przez Marksa w imieniu Międzynarodówki, która potwierdziła przestarzałość metod parlamentarnych oraz chwaliła powstańczą i terrorystyczną energię wielkiego ruchu paryskiego.
(c) Potępienie przez prawdziwą rewolucyjną Lewicę Marksistowską, u progu pierwszej wielkiej wojny, nie tylko rewizjonistycznego i ewolucjonistycznego reformizmu, który pojawił się w całej Międzynarodówce w celu zniszczenia wizji rewolucyjnej katastrofy, charakterystycznej dla marksizmu, ale także reakcji na niego – pozornie proletariackiej w sensie „robotniczym” i całkowicie zgodnej z skrajnie prawicowym laboryzmem – jaką był rewolucyjny syndykalizm Sorela i innych. Taki nurt, pod pretekstem powrotu do przemocy bezpośredniej akcji, potępiał fundamentalne stanowisko Marksistowskie dotyczące potrzeby rewolucyjnej, scentralizowanej partii oraz dyktatorskiego i terrorystycznego Państwa proletariackiego, które są jedynymi instrumentami zdolnymi doprowadzić powstanie klasowe do zwycięstwa i zdusić wszelkie próby zemsty lub korupcji ze strony kontrataku burżuazji, kładąc w ten sposób bazę bezklasowego i Bezpaństwowego społeczeństwa komunistycznego, które zwieńczy zwycięstwo proletariatu na międzynarodową skale.
(d) Krytyka i nieustanne potępianie przez Lenina oraz Lewicę wszystkich krajów haniebnej zdrady z 1914 r.; Najbardziej zabójczą i rujnującą formą takiej zdrady nie jest o tyle przejście pod patriotyczne flagi narodowe, o ile powrót do odstępstw – narodzonych w tych samych latach co Marksistowski komunizm – zgodnie z którymi zarówno program, jak i działania klasy robotniczej mają być ograniczone ramami burżuazyjnych kanonów wolności i demokracji parlamentarnej, chwalone jako finalne zdobycze wczesnej burżuazji.
3. Jeśli chodzi o późniejszy okres działalności nowej Międzynarodówki, trwałym dziedzictwem komunistycznej Lewicy jest trafna diagnoza teoretyczna oraz historyczne przewidzenie nowych zagrożeń oportunistycznych, które pojawiły się w ciągu pierwszych lat działalności Międzynarodówki. Unikając ciężkich intelektualnych rozważań, kwestię tę należy rozwinąć przy użyciu metody historycznej. Pierwsze przejawy potępione i zwalczane przez Lewicę pojawiły się w taktyce dotyczącej stosunków, jakie miały zostać nawiązane ze starymi partiami socjalistycznymi Drugiej Międzynarodówki, od których komuniści oddzielili się organizacyjnie w wyniku rozłamów, a w konsekwencji również w błędnych działaniach w zakresie struktury organizacyjnej.
Trzeci kongres słusznie stwierdził, że nie wystarczy (już w 1921 r. można było zauważyć, że wielka fala rewolucyjna, która nadeszła po wojnie w 1918 r., słabnie, a kapitalizm podejmie kontratak zarówno na froncie gospodarczym, jak i politycznym), aby utworzyć partie komunistyczne ściśle zaangażowane w program działań zbrojnych, dyktaturę proletariacką i państwo komunistyczne, jeśli znaczna część mas proletariackich pozostawała pod wpływem partii oportunistycznych, które wszyscy komuniści uważali obecnie za najgorsze narzędzia burżuazyjnej kontrrewolucji i których ręce były splamione krwią Karla Liebknechta i Róży Luksemburg. Jednocześnie komunistyczna lewica nie akceptowała formuły, która uzależniała działania rewolucyjne (potępiane jako inicjatywa małych partii w stylu Blanqua) od zdobycia „większości” proletariatu (poza tym nigdy nie wiadomo było, czy chodziło o „większość” faktycznego proletariatu najemnego, czy też o „lud”, w tym zamożnych chłopów i mikro-kapitalistów, rzemieślników i wszystkie inne drobnomieszczańskie warstwy). Ta formuła „większości”, z jej demokratycznym urokiem, wywołała pierwsze sygnały alarmu, niestety potwierdzone przez historię, że oportunizm może odrodzić się w nowej Międzynarodówce pod znanym sztandarem hołdu dla jadowitych koncepcji demokracji i liczenia głosów wyborczych.
Od czwartego kongresu, który odbył się pod koniec 1922 r., Lewica podtrzymywała swoje pesymistyczne prognozy i energiczną walkę, potępiając niebezpieczne taktyki (zjednoczony front partii komunistycznych i socjalistycznych, hasło „Rząd Robotniczy”) i błędów organizacyjnych (próby zwiększenia liczebności partii nie tylko poprzez napływ proletariuszy, którzy opuścili inne partie o socjaldemokratycznym programie działania i strukturze, ale także poprzez fuzje, w ramach których przyjmowano całe partie lub ich części po negocjacjach z ich kierownictwem, a także poprzez przyjmowanie do Kominternu, jako sekcji krajowych, partii twierdzących, że są „sympatyzujące”, co było ewidentnym błędem w kierunku federalizmu. Podejmując inicjatywę w trzeciej kwestii, od tego czasu Lewica potępiała, a w kolejnych latach coraz bardziej energicznie, wzrost zagrożenia oportunistycznego: trzecią kwestią była międzynarodowa metoda pracy wewnętrznej, w ramach której centrum, reprezentowane przez władze wykonawcze w Moskwie, stosowało nie tylko „terror ideologiczny” w kontaktach z partiami lub ich częściami, które popełniły błędy polityczne, ale przede wszystkim presję organizacyjną, co stanowiło błędne stosowanie, a ostatecznie całkowite fałszowanie prawidłowych zasad centralizacji i bezwzględnej dyscypliny bez żadnych wyjątków.
Ta metoda pracy została zaostrzona we wszystkich krajach, ale szczególnie we Włoszech po 1923 r. – kiedy to Lewica, popierana przez całą partię, wykazała się wzorową dyscypliną, przekazując przywództwo towarzyszom z prawicy i centrum mianowanym przez Moskwę – gdzie widmo „frakcjonizmu” było poważnie nadużywane, wraz z ciągłymi groźbami wyrzucenia z partii nurtu sztucznie oskarżanego o przygotowywanie rozłamu, wyłącznie w celu umożliwienia dominacji niebezpiecznych centrystycznych błędów w polityce partii. Ta trzecia istotna kwestia była dogłębnie omawiana na międzynarodowych kongresach i we Włoszech i jest nie mniej ważna niż potępienie oportunistycznych taktyk i federalistycznych formuł organizacyjnych. Na przykład we Włoszech centrystyczne kierownictwo, oskarżając kierownictwo Lewicy z lat 1921 i 1922 o dyktaturę nad partią (która natomiast kilkakrotnie wykazała całkowitą zgodność z Lewicą), nadal wykorzystywało widmo rozkazów Moskwy, ośmielając się nawet wykorzystać formułę „międzynarodowej partii komunistycznej”; tak jak i uczynił to w 1925 r. podczas polemiki przed zjazdem w Lyonie Palmiro Togliatti, prawdziwy mistrz likwidacjonizmu Międzynarodówki Komunistycznej.
4. Warto pokazać, jak potwierdzenie słuszności takich krytycznych opinii i diagnoz można znaleźć w wydarzeniach historycznych, chociaż wówczas łatwo było zarzucić Lewicy, która ostrzegała przed oznakami śmiertelnego kryzysu, że opiera się ona wyłącznie na doktrynalnych obawach.
Jeśli chodzi o kwestię taktyczną, wystarczy przypomnieć, że front zjednoczony powstał jako metoda „zrujnowania” partii socjalistycznych i pozbawiania ich przywódców i centrali poparcia mas, które je wspierały, podczas gdy masy te miały przejść na naszą stronę. Ewolucja tej taktyki pokazała, że niosła ona ze sobą niebezpieczeństwo zdrady i odejścia od klasowych i rewolucyjnych podstaw naszego programu. Historyczni synowie frontu zjednoczonego z 1922 roku są dziś dobrze znani: fronty ludowe, utworzone w celu wsparcia drugiej wojny demokratycznego kapitalizmu; antyfaszystowskie „fronty wyzwolenia”, które doprowadziły do najbardziej otwartej współpracy klasowej, rozszerzonej na partie otwarcie burżuazyjne; a w powyższym podsumowano potworne narodziny ostatniej fali oportunizmu, na zwłokach III Międzynarodówki. Pierwsze manewry organizacyjne fuzji z 1922 r. położyły podwaliny pod całkowite zamieszanie panujące obecnie w polityce parlamentarnej i demokratycznej wszystkich partii, w tym partii komunistycznej, która w ten sposób podarła na strzępy tezy Lenina dotyczące parlamentu, przedstawione na II Kongresie. Od czasu XX Zjazdu partii rosyjskiej w 1956 r., kiedy to zrezygnowano z światowej jedności organizacyjnej, aby dopuścić różne partie socjalistyczne, robotnicze, a nawet ludowe w tym czy innym kraju, spełniło się to, co przewidziała Lewica, a mianowicie porzucenie programu dyktatury proletariackiej, sprowadzonej do zjawiska charakterystycznego wyłącznie dla Rosji; oraz wprowadzenie demokratycznych i „narodowych dróg” do socjalizmu, które wskazują jedynie na powrót do tego samego haniebnego oportunizmu z 1914 roku, a raczej, ponieważ jest on realizowany w imieniu Lenina, do oportunizmu znacznie bardziej podłego i haniebnego.
Wreszcie, oskarżenie metody pracy w Międzynarodówce i niesłusznych nacisków z góry, mimo że w 1926 roku centryści widzieli w nim mylącą propozycje „nieco więcej demokracji w partii i Międzynarodówce” – słusznie odrzuconą przez Lewicę, która pozostała na swojej opozycyjnej pozycji, choć jeszcze w tym czasie (1926 roku) nie groziła wystąpieniem z Międzynarodówki ani rozłamem w partiach – znajduje historyczne potwierdzenie w brutalnym terrorze Stalinowskim, stosowanym w celu zniszczenia partii od wewnątrz, za pomocą sił państwowych; to znaczy w celu zmiażdżenia, poprzez dziesiątki tysięcy morderstw, oporu prowadzonego w imię powrotu do rewolucyjnego Marksizmu i wielkich Leninowskich i Bolszewickich tradycji rewolucji październikowej. Wszystkie te stanowiska nakreśliły trafną prognozę przyszłego biegu wydarzeń, choć niestety układ sił był taki, że pozwolił trzeciej i niesławnej fali oportunizmu, zalać wszystko.
Lewica w porę wskazała właściwe ramy stosunków między partiami a Międzynarodówką oraz między partią rosyjską a Państwem. Odwrócenie tych stanowisk należy historycznie powiązać z kwestią relacji między rosyjską polityką państwową a polityką proletariacką we wszystkich innych krajach. Kiedy za Stalina, który w Rozszerzonym Komitecie Wykonawczym jesienią 1926 roku wyłożył wszystkie swoje karty na stół, ogłoszono, że państwo rosyjskie zrezygnuje z idei uzależniania swojej przyszłości od powszechnego zaangażowania klasowego, zdolnego obalić władzę kapitału we wszystkich innych krajach; i kiedy oświadczono, że hasłem przewodnim wewnętrznej polityki społecznej jest „budowa socjalizmu” – co w języku Lenina oznaczało jedynie budowę kapitalizmu – dalszy bieg wydarzeń był przesądzony; a potwierdził to krwawy konflikt, w którym opozycja, zbyt późno powstała w Rosji i w porę zmiażdżona pod odrażającym oskarżeniem o działalność frakcyjną, została unicestwiona.
Powyższe należy powiązać z delikatną kwestią, że – gdy dusząca aparatura została narzucona w imię fałszywego centralizmu wszystkim partiom, w których szeregach byli żarliwi rewolucjoniści – opierała się ona nie o tyle na wpływie wielkich haseł, takich jak Bolszewizm, Lenin, Październik, o ile na powszechnym fakcie ekonomicznym, że państwo moskiewskie dysponowało środkami, którymi opłacano urzędników tej aparatury. Lewica dostrzegała wszystkie te hańby w niezwykłym milczeniu, ponieważ wiedziała, jakim innym straszliwym niebezpieczeństwem byłoby drobnomieszczańskie i anarchistyczne odchylenie z jego paplaniną mówiącą: Widzicie więc, że koniec jest zawsze ten sam; gdzie istnieje państwo, gdzie istnieje władza, gdzie istnieje partia, tam i istnieje korupcja, a więc jeśli proletariat chce się wyzwolić, musi to zrobić bez partii i bez autorytarnego Państwa. Wiedzieliśmy o tym aż za dobrze, mimo że linia Stalina od 1926 roku oznaczała oddanie naszego zwycięstwa w ręce burżuazyjnego wroga. Takie aberracje rzekomych intelektualistów z klasy średniej są zawsze – możemy teraz odwołać się do doświadczenia sprzed ponad wieku – najlepszą gwarancją przetrwania nienawistnego kapitalizmu, wyrywającego z rąk jego katów jedyną broń zdolną go zabić.
Obok niezręcznego wpływu pieniędzy, który zniknie w społeczeństwie komunistycznym, lecz dopiero po długim ciągu wydarzeń, w których osiągnięcie komunistycznej dyktatury jest tylko pierwszym krokiem, dodano posługiwanie się narzędziem manewru, które otwarcie uznaliśmy za godne parlamentów i dyplomacji burżuazyjnej lub skrajnie burżuazyjnej Ligi Narodów, to jest zachęcanie lub wpajanie, zależnie od okoliczności, karierowiczostwa i próżnej ambicji wśród mnóstwa drobnych urzędników państwowych, tak że każdy z nich stanąłby przed nieubłaganym wyborem między natychmiastową i wygodną sławą, po uległym zaakceptowaniu tez wszechmocnego centralnego kierownictwa, lub też trwałym zapomnieniem i ewentualną ubóstwem, gdyby chciał bronić słusznych tez rewolucyjnych, od których odstąpiło centralne kierownictwo.
Dziś, biorąc pod uwagę dowody historyczne, nie ulega wątpliwości, że ci centralni przywódcy na szczeblu międzynarodowym i krajowym rzeczywiście podążali ścieżką dewiacji i zdrady. Zgodnie z niezmienną teorią Lewicy, to właśnie ten stan rzeczy musi pozbawić ich prawa do uzyskania, w imię obłudnej dyscypliny, bezwarunkowego posłuszeństwa ze strony członków partii.
5. Prace nad odbudową partii klasy, kontynuowane wszędzie po zakończeniu II wojny światowej, znalazły się w wyjątkowo niekorzystnej sytuacji, gdyż wydarzenia międzynarodowe i społeczne tak niezwykłego okresu historycznego pod każdym względem sprzyjały oportunistycznemu planowi wyeliminowania polityki konfliktu między klasami, podkreślając w ten sposób przed zaślepionym proletariuszami potrzebę poparcia odbódowy na całym świecie demokratyczno-parlamentarnego konstytucjonalizmu.
W tak fatalnej sytuacji, pogłębionej jeszcze przez pogrążanie się wielkich mas proletariackich w cuchnącej praktyce systemów wyborczych– za którą fałszywi rewolucjoniści przepraszali w sposób znacznie bardziej bezwstydny niż rewizjoniści II Międzynarodówki – nasz ruch, choć zmuszony płynąć pod prąd, odwoływał się do całego swojego dziedzictwa, wyniesionego z długiego i niekorzystnego wydarzenia historycznego. Przyjąwszy stare hasło „na nici czasu”, ruch nasz poświęcił się stawianiu przed oczami i umysłami proletariatu znaczenia historycznych rezultatów zapisanych na drodze długiego i bolesnego odwrotu. Nie chodziło o ograniczenie naszej roli do dyfuzji kulturowej czy propagandy drobnych doktryn, lecz o wykazanie, że teoria i działanie to dialektycznie nierozerwalne dziedziny, a nauki nie są nauką opartą na książkach czy akademickimi wywodami, lecz wywodzą się – nie tyle z doświadczeń, czego chcielibyśmy uniknąć, gdyż padliśmy ofiarą filistrów – co z dynamicznych rezultatów konfrontacji między realnymi siłami o znacznej skali i zasięgu, z uwzględnieniem również tych przypadków, w których ostatecznym rezultatem była klęska sił rewolucyjnych. To ostatni, posługując się starymi, klasycznymi kryteriami Marksistowskimi, nazywamy „lekcjami kontrrewolucji”.
6. Inne trudności, dla oparcia naszego ruchu na jego własnych podstawach, wynikały z nadmiernie optymistycznych perspektyw; zgodnie z którymi, że jeżeli koniec I wojny światowej miałby przynieść wielką falę rewolucyjną i potępienie oportunistycznej zarazy – dzięki działaniom bolszewików, Lenina i rosyjskiego zwycięstwa – to koniec II wojny w 1945 roku dałby początek równoległym zjawiskom historycznym i ułatwiłby utworzenie partii rewolucyjnej zgodnie z wielkimi tradycjami. Taką perspektywę można by uznać za hojną, ale była ona bardzo błędna, ponieważ nie brała pod uwagę „głodu dla demokracji”, który został zaszczepiony wśród proletariuszy nie tyle przez mniej lub bardziej agresywne wyczyny włoskiego i niemieckiego faszyzmu, co przez rujnujący powrót do fałszywej nadziei, że wraz z odzyskaniem demokracji wszystko w naturalny sposób wróci na rewolucyjną linie; podczas gdy centralną pozycją Lewicy jest świadomość, że największe niebezpieczeństwo tkwi w złudzeniach populistycznych i socjaldemokratycznych, które nie są podstawą nowej rewolucji, mającej dokonać kroku od Kiereńskiego do Lenina, lecz oportunizmu, najpotężniejszej siły kontrrewolucyjnej.
Dla Lewicy oportunizm nie jest zjawiskiem natury moralnej, spowodowanym zepsuciem jednostek; jest to raczej zjawisko natury społecznej i historycznej, dzięki któremu awangarda proletariacka, zamiast ustawić się w szeregu przeciwstawiającym się reakcyjnemu frontowi burżuazji i warstw drobnomieszczańskich – tych ostatnich o wiele bardziej konserwatywnych niż te pierwsze – ustępuje miejsca polityce spajania proletariatu z klasą średnią. W tym sensie społeczne zjawisko oportunizmu nie różni się od zjawiska faszyzmu, ponieważ w obu przypadkach chodzi o podporządkowanie drobnej burżuazji, której częścią są tak zwani intelektualiści, tak zwana klasa polityczna i biurokratyczno-administracyjna – i które naturalnie nie są klasami zdolnymi do historycznej żywotności, lecz jedynie warstwami niskimi, marginalnymi i podlizującymi się, których należy uznać nie za dezerterów burżuazji, których Marks opisuje fatalne przejście w szeregi klasy rewolucyjnej, lecz za najlepszych sług i wybranych rycerzy kapitalistycznego zachowania, żyjących z pensji pochodzących z wymuszenia wartości dodatkowej od robotników. Nowy ruch wykazywał nawet oznaki popadania w złudzenie, że będzie coś do zrobienia w parlamentach burżuazyjnych, chociaż w celu nadania nowego życia planowi zawartemu w słynnych tezach Lenina; nie biorąc w ten sposób pod uwagę faktu, że nieodwołalny wynik historyczny pokazał, iż taka taktyka nie mogłaby się skończyć – jakkolwiek szlachetna i wzniosła byłaby w 1920 r., kiedy historia zdawała się być gotowa – perspektywą rewolucyjnego ataku mającego na celu wysadzenie parlamentów od środka; podczas gdy zamiast tego wszystko sprowadziło się do wulgarnej zemsty na faszyzmie w postaci okrzyku Modiglianiego „Niech żyje parlament!”.
7. Chodziło o przejście z pokolenia na pokolenie, pokolenia, które przeżyło chwalebne zmagania pierwszego okresu powojennego i przekazanie władzy rozłamowi w Livorno nowemu pokoleniu proletariatu, które należało wyrwać z szalonego uniesienia z powodu upadku faszyzmu, aby przywrócić mu świadomość niezależnego działania partii rewolucyjnej, przeciwstawiającej się wszystkim innym partiom, a zwłaszcza partii socjaldemokratycznej, i odbudować siły oddane perspektywie dyktatury i proletariackiego terroru przeciwko wielkiej burżuazji wraz z wszystkimi jej drapieżnymi narzędziami. W ten sposób nowy ruch, w sposób organiczny i spontaniczny, wypracował strukturalną formę swojej działalności, sprawdzoną w ciągu ostatnich piętnastu lat. Partia spełniła aspiracje wyrażane w Lewicy komunistycznej od czasów II Międzynarodówki, a później w trakcie historycznej walki z pierwszymi przejawami oportunistycznego zagrożenia w Trzeciej Międzynarodówce. To odwieczne dążenie, ta walka z demokracją i uniemożliwienie temu nikczemnemu mitowi burżuazyjnemu zyskania jakiegokolwiek wpływu; ma ona swoje korzenie w krytyce marksistowskiej, w fundamentalnych tekstach i wczesnych dokumentach organizacji proletariackich od czasów Manifestu Komunistycznego.
Jeśli historię ludzkości nie da się wytłumaczyć wpływem wyjątkowych jednostek, które zdołały wyróżnić się siłą i fizyczną odwagą, lub siłą moralną i intelektualną, jeśli walkę polityczną postrzegamy, w sposób błędny i diametralnie przeciwny naszemu, jako selekcję takich wyjątkowych osobowości (czy to uważaną za dzieło bóstw, czy powierzoną arystokracji społecznej, czy też – w formie najbardziej wrogiej nam ze wszystkich – powierzoną mechanizmowi liczenia głosów, do którego ostatecznie dopuszczane są wszystkie elementy społeczeństwa); to w rzeczywistości historia jest historią walk klasowych, które można odczytywać i odnosić jedynie do prawdziwych bitew, które nie są już „krytykami”, ale są gwałtowne i zbrojne, poprzez obnażenie stosunków ekonomicznych, jakie klasy ustalają między sobą w ramach danych form produkcji; jeśli to fundamentalne twierdzenie zostało potwierdzone przez krew przelaną przez niezliczone rzesze bojowników, których hojne wysiłki zostały zniweczone przez demokratyczną mistyfikację; i jeśli dziedzictwo Lewicy komunistycznej zostało wzniesione na tym bilansie ucisku, wyzysku i zdrady, to jedyną drogą wartą podążania jest ta, która na przestrzeni dziejów uwalniała nas coraz bardziej od śmiercionośnej machiny demokracji, nie tylko w społeczeństwie i różnych organizacjach w nim organizowanych, ale także w samej klasie rewolucyjnej i przede wszystkim w jej partii politycznej.
To dążenie lewicy, którego nie można wywieść z cudownej intuicji lub racjonalnego oświecenia wielkiego myśliciela, lecz które zrodziło się pod wpływem łańcucha prawdziwych, gwałtownych, krwawych i bezlitosnych zmagań, nawet gdy zakończyło się klęską sił rewolucyjnych, pozostawiło swe historyczne ślady w całej serii manifestacji lewicy: od czasu, gdy walczyła ona z koalicjami wyborczymi i wpływem ideologii masońskich, ze zwolennikami najpierw wojen kolonialnych, a następnie gigantycznej pierwszej wojny europejskiej (która odniosła zwycięstwo nad proletariackim dążeniem do porzucenia mundurów wojskowych i zwrócenia broni przeciwko tym, którzy zmusili ich do ich przyjęcia, głównie poprzez wzniecanie lubieżnego widma walki o wolność i demokrację); od kiedy wreszcie we wszystkich krajach Europy, i pod przewodnictwem rosyjskiego rewolucyjnego proletariatu, Lewica rzuciła się do walki, by pokonać głównego bezpośredniego wroga i cel, który chronił serce kapitalistycznej burżuazji, socjaldemokratyczną prawicę, i jeszcze bardziej nikczemne centrum, które, zniesławiając nas tak samo, jak zniesławiało bolszewizm, leninizm i rosyjską dyktaturę radziecką, robiło wszystko, co w jego mocy, by umieścić kolejną zapadnię między postępem proletariatu a zbrodniczymi idealizacjami demokracji. Jednocześnie dążenie do pozbawienia nawet słowa „demokracji” jakiegokolwiek wpływu jest widoczne w niezliczonych tekstach Lewicy, pospiesznie wskazanych na początku tych tez.
8. Struktura robocza nowego ruchu, przekonana o wadze, trudności i historycznej trwałości swego zadania, które miało zniechęcać wątpliwe elementy motywowane względami zawodowymi, ponieważ nie dawało żadnych obietnic, a wręcz wykluczało jakiekolwiek historyczne zwycięstwa w najbliższej przyszłości, opierała się na częstych spotkaniach wysłanników wysłanych ze zorganizowanych sekcji partyjnych. Nie toczyły się tu żadne debaty ani polemiki między sprzecznymi tezami, ani nic wynikającego z nostalgii za chorobą antyfaszyzmu, i nic nie wymagało głosowania ani obrad. Była tu po prostu organiczna kontynuacja poważnej pracy historycznej przekazywania płodnych lekcji przeszłości obecnym i przyszłym pokoleniom; nowym awangardom wyłaniającym się z szeregów mas proletariackich, wielokrotnie bitych, oszukiwanych i rozczarowywanych, lecz ostatecznie skazanych na bunt przeciwko społeczeństwu kapitalistycznemu znajdującemu się obecnie w stanie ropiejącego rozkładu; poczują oni przynajmniej na własnej skórze, jak skrajnym i najbardziej jadowitym wrogiem są szeregi populistycznego oportunizmu, biurokratów z wielkich związków zawodowych i partii oraz ta śmieszna plejada rzekomo intelektualnych intelektualistów i artystów, „zaangażowanych” w zarabianie chleba na swoją szkodliwą działalność, wchodzącym poprzez partie zdradzieckie na usługi klas bogatych niczym lizusy, a także służąc burżuazyjnej i kapitalistycznej duszy klasy średniej podszywającej się pod „lud”.
Ta praca i ta dynamika inspirowane są klasycznymi naukami Marksa i Lenina, którzy przedstawiali wielkie historyczne prawdy rewolucyjne w formie tez; oraz te nasze raporty i tezy, wiernie zakorzenione w wielkiej tradycji marksistowskiej, liczącej już ponad sto lat, które zostały przekazane przez wszystkich obecnych – po części dzięki naszym komunikacjom prasowym – na spotkaniach lokalnych i regionalnych, gdzie ten historyczny materiał został skonfrontowany z całą partią. Byłoby nonsensem twierdzić, że są to teksty doskonałe, nieodwołalne i niezmienne, ponieważ przez lata partia zawsze twierdziła, że jest to materiał w ciągłym opracowaniu, przeznaczony do przybierania coraz lepszej i pełniejszej formy; i w istocie wszystkie szczeble partii, nawet te najmłodsze, zawsze i z coraz większą częstotliwością wnosiły znaczący wkład, który idealnie wpisuje się w klasyczną linię Lewicy.
Tylko rozwijając naszą działalność zgodnie ze wskazanymi powyżej wytycznymi, możemy spodziewać się wzrostu ilościowego w naszych szeregach i spontanicznych przystąpień do partii, tych co pewnego dnia uczyni ją coraz silniejszą siłą społeczną.
9. Zanim przejdziemy do tematu powstawania partii po II wojnie światowej, warto przypomnieć kilka osiągnięć, które dziś uznaje się za charakterystyczne stanowiska partyjne, są one de facto rezultatami historycznymi, pomimo ograniczonego ilościowego rozszerzenia ruchu, a które nie są odkryciami bezużytecznych geniuszy ani uroczystymi rezolucjami podejmowanymi przez „suwerenne” kongresy.
Partia szybko zdała sobie sprawę, że nawet w skrajnie niekorzystnej sytuacji, nawet w miejscach, gdzie sytuacja była absolutnie jałowa, ograniczanie działalności ruchu jedynie do propagandy i politycznego prozelityzmu jest niebezpieczne i należy tego unikać. Zawsze, wszędzie i bez wyjątku, partia musi nieustannie starać się ożywiać życie mas i uczestniczyć w protestach, nawet jeśli są one pod wpływem dyrektyw sprzecznych z naszymi. Stara teza Lewicowego marksizmu głosi, że musimy działać w reakcyjnych związkach zawodowych, w których obecni są robotnicy, a partia brzydzi się indywidualistycznymi postawami tych, którzy gardzą wstąpieniem do nich i posuwają się tak daleko, że teoretyzują fiasko nielicznych, słabych strajków, które dzisiejsze związki zawodowe ośmielają się ogłaszać. W wielu regionach partia ma już imponujący dorobek w działalności związkowej, choć zawsze napotyka poważne trudności i siły przeciwne, które statystycznie są większe niż nasze. Ważne jest, aby zaznaczyć, że nawet tam, gdzie taka praca nie nabrała realnego rozpędu, musimy odrzucić stanowisko, zgodnie z którym mała partia jest sprowadzona do zbioru zamkniętych kręgów bez żadnego związku ze światem zewnętrznym lub ogranicza się jedynie do rekrutacji członków w świecie opinii, który dla marksisty jest światem fałszywym, jeśli nie traktowanym jako nadbudowa świata konfliktów ekonomicznych. Podobnie błędem byłoby dzielenie partii lub jej lokalnych ugrupowań na hermetyczne przegrody, które działałyby tylko w jednym obszarze, czy to teorii, studiów, badań historycznych, propagandy, prozelityzmu, czy działalności związkowej. Dzieje się tak, ponieważ istotą naszej teorii i naszej historii jest to, że te różne obszary są całkowicie nierozłączne i w zasadzie dostępne dla każdego towarzysza.
Inną postawą, która stanowi historyczny podbój partii, z którego nigdy ona nie zrezygnuje, jest wyraźne odrzucenie wszystkich propozycji zwiększenia liczby jej członków poprzez zwoływanie kongresów, które miałyby na celu zgromadzenie niezliczonych innych kręgów i grup, które od zakończenia wojny pojawiały się wszędzie, opracowując wypaczone i rozłączne teorie, lub których jedyną pozytywną rzeczą, jaką mają do zaoferowania, jest potępienie rosyjskiego stalinizmu i wszystkich jego lokalnych odmian.
10. Wracając do początków Międzynarodówki Komunistycznej, przypomnijmy, że jej rosyjscy przywódcy, mający za sobą nie tylko dogłębną znajomość doktryny i historii marksizmu, ale także znakomite rezultaty październikowego zwycięstwa rewolucyjnego, postrzegali tezy takie jak Lenina jako wiążące dla wszystkich, choć przyznawali, że w toku istnienia partii międzynarodowej istniało pole do dalszych uszczegółowień. Nigdy nie domagali się ich poddania pod głosowanie, ponieważ wszystko było przyjmowane jednomyślnie i spontanicznie, były one potwierdzane przez wszystkich na peryferiach organizacji; która w tych chwalebnych latach żyła w atmosferze entuzjazmu, a nawet triumfu.
Lewica nie sprzeciwiała się tym szczytnym ambicjom, ale twierdziła, że aby osiągnąć rezultaty, o jakich wszyscy marzymy, partia komunistyczna, jedyna i niepodzielna, powinna zaostrzyć i zintensyfikować niektóre ze swoich środków organizacyjnych i konstytucyjnych, a także doprecyzować swoje normy taktyczne.
Gdy tylko zaczęło się pojawiać pewne rozluźnienie w tych kluczowych obszarach, potępione przez nas przed samym wielkim Leninem, zaczęło ono przynosić szkodliwe skutki i byliśmy zmuszeni konfrontować raporty z kontrraportami, tezy z kontrtezami. W przeciwieństwie do innych grup opozycyjnych, nawet tych powstałych w Rosji i w samym nurcie trockistowskim, zawsze starannie unikaliśmy, aby nasza praca w Międzynarodówce przybierała formę apeli o demokratyczne, konsultacje wyborcze z ogólną partią jako całością, czy o wybór komitetów sterujących.
Lewica miała nadzieję uratować Międzynarodówkę i jej bogate w tradycje, żywotne jądro bez organizowania ruchów separatystycznych i zawsze odrzucała oskarżenia o bycie zorganizowanym lub o to, że ma się zorganizować, jako frakcja lub partia w partii. Lewica nie zachęcała też ani nie aprobowała praktyki indywidualnych rezygnacji z partii lub Międzynarodówki, nawet gdy przejawy narastającego oportunizmu stawały się coraz bardziej niepodważalne.
Niemniej jednak dziesiątki przykładów z wcześniej cytowanych tekstów dowodzą, że Lewica, w swoim fundamentalnym myśleniu, zawsze odrzucała wybory i głosowanie na wymienionych towarzyszy lub na ogólne tezy jako sposób dokonywania wyborów, wierząc, że droga do zniesienia tych środków prowadzi również do zniesienia innego nieprzyjemnego aspektu demokratycznego życia polityków, czyli wykluczeń, usuwania i rozwiązywania lokalnych grup. Wielokrotnie otwarcie argumentowaliśmy, że takie procedury dyscyplinarne powinny być stosowane coraz rzadziej, aż w końcu całkowicie znikną.
Jeśli zdarzy się coś odwrotnego lub, co gorsza, jeśli te kwestie dyscyplinarne zostaną wysunięte nie po to, by chronić zdrowe, rewolucyjne zasady, ale raczej po to, by chronić świadome bądź nieświadome stanowiska rodzącego się oportunizmu, jak to miało miejsce w 1924, 1925 i 1926 roku, będzie to oznaczać jedynie, że centralna funkcja została wykonana w niewłaściwy sposób, co zadecydowało o utracie jakiegokolwiek wpływu na bazę z punktu widzenia dyscypliny; a im częściej tak się dzieje, tym bardziej bezczelnie chwalą wszyscy fałszywą dyscyplinarną rygorystyczność.
W bardzo wczesnych latach lewica miała nadzieję, że ustępstwa organizacyjne i taktyczne mogą być uzasadnione płodnością momentu historycznego i mieć jedynie wartość tymczasową, ponieważ perspektywa Lenina była jedną z wielkich rewolucji w Europie Środkowej i być może Zachodniej, a po nich linia powróci do jasnej i wszechogarniającej, zgodnej z kluczowymi zasadami. Ale im bardziej ta nadzieja stopniowo zastępowana była pewnością, że zmierzamy ku oportunistycznej ruinie – która nieuchronnie przybierała swoją klasyczną formę gloryfikacji i wywyższania demokratycznych i wyborczych intryg – tym bardziej Lewica prowadziła swoją historyczną obronę, nie podważając swojej nieufności ku mechanizmu demokratycznego. Taka nieufność utrzymywała się nawet wtedy, gdy byliśmy zmuszani, przez konsorcja wyborcze, w partiach, do przyjęcia tej gry; i choć takie sztuczki należało powitać z zadowoleniem, gdy stosował je faszyzm, co pozwalało robotnikom odpowiedzieć na prowokację chwyceniem za broń, należało je odrzucić, gdy bezczelnie stosowali je ojcowie nowego oportunizmu, chcący odzyskać obie partie i Międzynarodówkę; i choć teoretycznie mogłoby to dać ironiczną satysfakcję, gdybyśmy usłyszeliśmy jak mówią: Jest nas dziesięciu, a chcemy podporządkować was, was tysiącę; to byliśmy bowiem aż nazbyt pewni, że zakończą oni swoją haniebną karierę, oszukując głosy robotników w milionach innych.
11. Lewica zawsze stanowczo i konsekwentnie zajmowała stanowisko, że jeśli kryzysy dyscyplinarne się mnożą i stają się regułą, oznacza to, że coś w ogólnym zarządzaniu partią jest nie tak i problem ten zasługuje na zbadanie. Oczywiście nie będziemy się wyrzekać, popełniając infantylny błąd, poszukiwania zbawienia w poszukiwaniu lepszych ludzi lub w wyborze liderów i półliderów, których uważamy za nieodłączną część zjawiska oportunizmu, historycznego antagonisty marszu naprzód, lewicowego i rewolucyjnego marksizmu.
Lewica stanowczo broni innej fundamentalnej tezy Marksa i Lenina, a mianowicie, że remedium na zmiany i kryzysy historyczne, które nieuchronnie dotkną partię, nie może być zawarte w formułach konstytucyjnych czy organizacyjnych, magicznie obdarzonych właściwością ochrony partii przed degeneracją. Taka fałszywa nadzieja jest jedną z wielu drobnomieszczańskich iluzji, sięgających czasów Proudhona i które, poprzez liczne powiązania, powracają we włoskim ordynowizmie, mianowicie: że kwestię społeczną można rozwiązać za pomocą formuły opartej na organizacjach producentów. W toku ewolucji partii droga, którą podążają partie formalne, niewątpliwie będzie naznaczona ciągłymi zwrotami akcji, wzlotami i upadkami, a także zgubnymi przepaściami, i będzie ona zderzać się z drogą powstającej partii historycznej. Lewicowi marksiści kierują swoje wysiłki na dostosowanie załamanej krzywej partii przygodnych do ciągłej i harmonijnej krzywej partii historycznej. Jest to stanowisko zasadnicze, ale próba przekształcenia go w przepis organizacyjny jest dziecinadą. Zgodnie z linią historyczną wykorzystujemy nie tylko wiedzę o przeszłości i teraźniejszości ludzkości, klasy kapitalistycznej i klasy proletariackiej, ale także bezpośrednią i pewną wiedzę o przyszłości społeczeństwa i ludzkości, tak jak nakreśliła ją nasza doktryna, z pewnością, że jej kulminacją będzie społeczeństwo bezklasowe i bezpaństwowe, które w pewnym sensie można by uznać za społeczeństwo bezpartyjne; chyba że przez „partię” rozumiemy organ, który nie walczy przeciwko innym partiom, lecz prowadzi obronę ludzkości przed niebezpieczeństwami natury fizycznej i jej ewolucyjnymi, i ostatecznie katastrofalnymi procesami.
Lewica Komunistyczna zawsze uważała, że jej długa walka ze smutnymi przypadkami kolejnych formalnych partii proletariatu była prowadzona poprzez potwierdzanie stanowisk, które w sposób ciągły i harmonijny są powiązane na świetlistym szlaku historycznej partii, która nieprzerwanie trwa przez lata i wieki, prowadząc od pierwszych deklaracji rodzącej się doktryny proletariackiej do społeczeństwa przyszłości, które znamy bardzo dobrze, o ile dokładnie zidentyfikowaliśmy tkankę i zwoje obecnego chciwego społeczeństwa, które rewolucja musi zmieść.
Propozycja Engelsa, by zastąpić słowo państwo dobrym, starym niemieckim słowem Gemeinwesen (byt wspólny, tj. wspólnota społeczna), była związana z osądem Marksa na temat Komuny, która nie była już państwem, tylko dlatego, że nie była już ciałem demokratycznym. Po Leninie takie teoretyczne pytanie nie wymaga dalszych wyjaśnień i nie ma sprzeczności w jego błyskotliwej uwadze, że Marks był najwyraźniej o wiele większym „obrońcą państwa” niż Engels, ponieważ ten pierwszy lepiej wyjaśnił, że rewolucyjna dyktatura jest prawdziwym państwem, wyposażonym w siły zbrojne i represyjną policję oraz w prawo polityczne i terrorystyczne, które nie wiąże sobie rąk pułapkami prawnymi. Pytanie to należy również odnieść do jednomyślnego potępienia przez dwóch panów rewizjonistycznej idealizacji niemieckich socjalistów w głupiej formule „wolnego państwa ludowego”; które nie tylko niesie ze sobą odór burżuazyjnego demokratyzmu, ale przede wszystkim podważa całą ideę nieubłaganego konfliktu między klasami, który zakłada zniszczenie historycznego państwa burżuazji i zbudowanie na jego ruinach jeszcze bardziej bezlitosnego, nieprzejednanego państwa proletariackiego, obojętnego na wieczne konstytucje.
Nie chodziło więc o znalezienie „modelu” przyszłego państwa pod względem ustrojowym i organizacyjnym, co jest równie głupie, jak próba zbudowania w pierwszym kraju zdobytym przez dyktaturę modelu dla socjalistycznych państw i społeczeństw innych krajów.
Ale równie daremna, a może nawet bardziej, jest idea skonstruowania modelu idealnej partii, idea przesiąknięta dekadencką słabością burżuazji, która, niezdolna do obrony swej władzy, utrzymania rozpadającego się systemu ekonomicznego, a nawet sprawowania kontroli nad swym doktrynalnym myśleniem, szuka schronienia w wypaczonym robotycznym technologizmie, aby za pomocą tych głupich, formalnych, automatycznych modeli zapewnić sobie przetrwanie i uciec od tej naukowej pewności, którą w odniesieniu do jej epoki historycznej i cywilizacji można podsumować jedynym słowem: Śmierć!
12. Wśród procesów doktrynalnych, które możemy na chwilę nazwać filozoficznymi, a które należą do zadań Lewicy komunistycznej i jej ruchu międzynarodowego, znajduje się rozwój wspomnianej tezy, do której wnieśliśmy sporo wkładu, przeprowadzając badania wykazujące jej spójność z klasycznymi stanowiskami Marksa, Engelsa i Lenina.
Taka struktura nie wymaga żadnego materiału pochodzącego z obecnego, niesławnego społeczeństwa, z jego kapitalistycznymi, demokratycznymi i marnymi cechami chrześcijańskimi oraz nie traktuje rzekomej nauki pozytywnej, stworzonej przez rewolucję burżuazyjną, jako ludzkiego dziedzictwa, na którym można by tą ludzkość oprzeć; dla nas jest to nauka klasowa, którą należy zniszczyć i zastąpić kawałek po kawałku, tak samo jak religie i scholastycyzm, należący do poprzednich form produkcji. W dziedzinie teorii przemian gospodarczych, które z kapitalizmu – którego strukturę my dobrze znamy, a oficjalni ekonomiści całkowicie ignorują – prowadzą do komunizmu, radzimy sobie równie dobrze bez wkładu nauki burżuazyjnej; z tą samą pogardą odnosimy się do jej technologii, wysoko cenionej przede wszystkim przez tępych, oportunistycznych zdrajców, którzy stroją się do drogi wielkich podbojów. W sposób całkowicie rewolucyjny ustanawiamy naukę o życiu społecznym i przyszłym wyjściu z niego. Kiedy takie dzieło ludzkiego umysłu osiągnie doskonałość – co nie będzie możliwe przed zabiciem kapitalizmu, jego cywilizacji, jego szkół, jego nauki i jego technologii godnej złodziei – człowiek po raz pierwszy będzie w stanie napisać zarówno naukę, jak i historię natury fizycznej oraz poznać wielkie problemy życia wszechświata, zaczynając od tego, co naukowcy wciąż nazywają kreacją, odzyskaną na powrót przez dogmat, aż do wszystkich jej nieskończonych i nieskończenie małych implikacji w dotychczas nieodszyfrowanej przyszłości.
13. Powyższe i inne problemy stanowią pole działania partii, którą podtrzymujemy przy życiu, godnej włączenia się w nurt wielkiej partii historycznej. Lecz takie koncepcje wysokiej teorii nie są środkami zdolnymi do rozwiązywania drobnych sporów i drobnych ludzkich wątpliwości, które niestety będą trwać tak długo, jak długo trwać będzie obecność jednostek – otoczonych i zdominowanych przez barbarzyńskie środowisko cywilizacji kapitalistycznej – w naszych szeregach. Zatem takich wydarzeń nie można użyć do wyjaśnienia, jak funkcjonuje wolny od oportunizmu sposób życia partii, ponieważ tkwi on w organicznym centralizmie i nie może wynikać z „objawienia”.
Taką ewidentną tezę marksistowską można odnaleźć, jako dziedzictwo Lewicy, we wszystkich polemikach przeciwko degeneracji moskiewskiego centrum. Partia jest jednocześnie czynnikiem i rezultatem historycznego biegu sytuacji i nigdy nie może być postrzegana jako element obcy i abstrakcyjny, zdolny do zdominowania otaczającego środowiska, bez popadania ponownie w nowy, blady utopizm.
Fakt, że w partii może istnieć skłonność do tworzenia zagorzałego środowiska antyburżuazyjnego, szeroko antycypującego charakter społeczeństwa komunistycznego, jest starym stwierdzeniem, formułowanym również na przykład przez młodych włoskich komunistów w 1912 roku.
Jednakże tak godne aspiracje nie mogą nas skłonić do traktowania idealnej partii jako falansteru otoczonego nie do przezwyciężenia murami.
Selekcja członków partii w ramach organicznego, centralistycznego schematu jest prowadzona w sposób, który zawsze popieraliśmy w walce przeciwko moskiewskim centrystom. Partia stale doskonali i udoskonala charakterystyczne cechy swojej doktryny, działań i taktyki, stosując unikalną metodologię, która przekracza granice przestrzenne i czasowe. Oczywiście wszyscy, którym te podziały nie odpowiadają, mogą po prostu ją opuścić.
Nawet po przejęciu władzy nie możemy sobie wyobrazić przymusowego członkostwa w naszych szeregach; dlatego organiczny centralizm wyklucza naciski terrorystyczne w sferze dyscyplinarnej, które nie mogą się powstrzymać od przyjęcia nawet samego języka nadużywanych burżuazyjnych form konstytucyjnych, takich jak uprawnienie władzy wykonawczej do rozwiązywania i ponownego tworzenia formacji wyborczych – wszystkich form, które przez długi czas uważaliśmy za przestarzałe, nie tylko dla partii proletariackiej, ale nawet dla rewolucyjnego i tymczasowego Państwa zwycięskiego proletariatu. Partia nie musi ukazywać tym, którzy chcą do niej wstąpić, żadnych konstytucyjnych ani prawnych planów przyszłego społeczeństwa, ponieważ takie formy są właściwe jedynie społeczeństwom klasowym. Ci, którzy widząc, że partia podąża jasną drogą, którą próbowaliśmy streścić w tezach, które miały zostać przedstawione na walnym zgromadzeniu w Neapolu (lipiec 1965 r.), nie czują się jeszcze na tyle doświadczeni historycznie, doskonale wiedzą, że mogą obrać dowolny inny kierunek, odwracając się od naszego. Nie musimy podejmować żadnych innych kroków w tej sprawie.